Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

February 07 2018

19:11
9131 7397

When the textures havent loaded yet

Reposted frommyry myry viainzynier inzynier

February 06 2018

21:29
0504 a1ce 500

thechanelmuse:

Been tired. Y’alls president and his Jim Jones-esque clan is something else…

windingroads
21:25
6188 bd2f
Reposted fromkaiee kaiee
windingroads
21:21
Reposted fromshakeme shakeme viapsychoviolet psychoviolet
windingroads
21:20
8167 26b5
Reposted fromtichga tichga viainzynier inzynier
windingroads
21:19

„Niosła obrzydliwe, niepokojąco żółte kwiaty. Diabli wiedzą, jak się te kwiaty nazywają, ale są to pierwsze kwiaty, jakie się wiosną pokazują w Moskwie. Te kwiaty rysowały się bardzo wyraziście na tle jej czarnego płaszcza. Niosła żółte kwiaty! To niedobry kolor! Skręciła z Twerskiej w zaułek i wtedy się obejrzała. No, Twerską chyba pan zna? Szły Twerską tysiące ludzi, ale zaręczam panu, że ona zobaczyła tylko mnie jednego i popatrzyła na mnie nie to, żeby z lękiem, ale jakoś tak boleśnie. Wstrząsnęła mną nie tyle jej uroda, ile niezwykła, niesłychana samotność malująca się w tych oczach. Posłuszny owemu żółtemu znakowi losu ja również skręciłem w zaułek i ruszyłem jej śladem. Szliśmy bez słowa tym smutnym, krzywym zaułkiem, ja po jednej jego stronie, ona po drugiej. I proszę sobie wyobrazić, że prócz nas nie było w zaułku żywej duszy. Męczyłem się, ponieważ wydało mi się, że muszę z nią pomówić, i bałem się, że nie powiem ani słowa, a ona tymczasem odejdzie i nigdy już jej więcej nie zobaczę. I proszę sobie wyobrazić, że to właśnie ona, odezwała się nieoczekiwanie:

– Podobają się panu moje kwiaty?

Dokładnie pamiętam dźwięk jej głosu, taki dosyć niski, ale załamujący się niekiedy, i chociaż to głupie, wydało mi się, że żółte, brudne mury uliczki powtarzają echem jej słowa. Spiesznie przeszedłem na tę stronę, po której szła ona, podszedłem do niej i odpowiedziałem:

– Nie.

Popatrzyła na mnie zdziwiona, a ja nagle i najzupełniej nieoczekiwanie zrozumiałem, że przez całe życie kochałem tę właśnie kobietę!

[...]

– Tak, popatrzyła na mnie zdziwiona, a potem zapytała:

– Czy pan w ogóle nie lubi kwiatów?

Wydało mi się, że w jej głosie była jakaś wrogość. Szedłem obok niej, starałem się iść w nogę i, ku memu zdziwieniu, zgoła nie czułem zmieszania.

– Lubię kwiaty, ale nie takie – powiedziałem.

– A jakie?

– Lubię róże.

Natychmiast pożałowałem swoich słów, bo ona uśmiechnęła się przepraszająco i cisnęła swoje kwiaty do rynsztoka. Zmieszałem się nieco, ale jednak je podniosłem i podałem jej, ale ona z uśmiechem odsunęła kwiaty, więc musiałem nieść je sam.

Szliśmy tak w milczeniu przez czas pewien, dopóki nie wzięła kwiatów z moich rąk i nie rzuciła ich na jezdnię. Potem wsunęła w moją dłoń swoją dłoń w czarnej rękawiczce z szerokim mankietem i poszliśmy dalej razem.

[...]

– Niech pan mówi dalej – powiedział Iwan – i proszę, niech pan nie pomija żadnych szczegółów!

– Dalej? – zapytał gość. – No cóż, tego, co było potem, mógłby się pan sam domyślić. – Prawym rękawem wytarł nagle nieoczekiwaną łzę i mówił dalej: – Miłość napadła na nas tak, jak napada w zaułku wyrastający spod ziemi morderca, i poraziła nas oboje od razu. Tak właśnie razi grom albo nóż bandyty! Ona zresztą utrzymywała później, że to nie było tak, że musieliśmy się kochać już od dawna, jeszcze się nie znając i zanim się jeszcze spotkaliśmy, i że ona żyła z innym mężczyzną... a ja, tam, wtedy... z tą, no, jakże jej...

– Z kim? – zapytał Bezdomny.

– Z tą, no... z tą, no... – odparł gość i pstryknął palcami.

– To pan był żonaty?

– No tak, przecież właśnie w tej sprawie pstrykam... Z tą... Z Warią... Z Manią... nie, z Warią... taka sukienka w paski, muzeum... Zresztą nie pamiętam.

No więc ona mówiła, że wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to, bym ją wreszcie odnalazł, i gdyby tak się nie stało, otrułaby się, bo jej życie było pozbawione sensu.

Tak, miłość poraziła nas w jednej chwili. Wiedziałem o tym jeszcze tego samego dnia, po godzinie, gdyśmy znaleźli się, sami nie wiedząc jak i kiedy, na nadrzecznym bulwarze pod murami Kremla.

Rozmawialiśmy ze sobą, tak jakbyśmy się rozstali dopiero wczoraj, jakbyśmy się znali od wielu lat. Umówiliśmy się, że się spotkamy nazajutrz w tym samym miejscu, nad brzegiem Moskwy, i spotkaliśmy się tam. Przyświecało nam majowe słońce. I niebawem ta kobieta potajemnie stała się moją żoną.”

~ M. Bułhakow, Mistrz i Małgorzata

Reposted fromdormeur dormeur viajointskurwysyn jointskurwysyn
windingroads
21:03
5803 c2ad 500
Reposted fromgket gket viaall-about-kate all-about-kate
windingroads
21:02
8057 ce7f 500
Reposted fromtgs tgs viaall-about-kate all-about-kate
windingroads
21:02
4653 713d
Reposted fromlabellavita labellavita viagdziejestola gdziejestola

February 01 2018

windingroads
19:24
4554 a4d9
windingroads
19:23
3666 4f09
Reposted fromkaiee kaiee viaall-about-kate all-about-kate
windingroads
19:23
Programmable Graphics-Changing Dress
Reposted fromPsaiko Psaiko viacocciuella cocciuella
windingroads
19:22
3003 142d 500
windingroads
09:31
8401 834a 500
Reposted fromtojika4 tojika4 viaall-about-kate all-about-kate
windingroads
09:29
4759 b180 500
Reposted fromkaiee kaiee
windingroads
09:28
7393 7daf
Reposted fromGIFer GIFer viacocciuella cocciuella
windingroads
09:26
7418 238d
Reposted fromGIFer GIFer viainzynier inzynier

January 17 2018

windingroads
14:43
5448 c0fb
Reposted fromhajskul hajskul viagdziejestola gdziejestola

January 14 2018

windingroads
15:39
Reposted fromnaich naich viachowchow chowchow
windingroads
15:36
5298 d304
Reposted fromRockYourMind RockYourMind viasober sober
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl